«Україна модерна» №14(3) 2009 р.
Tomasz Stryjek
Jakiej narracji o przeszłości potrzebuje Ukraina, jakiej zaś jej świadkowie?
Wokół książki Davida R. Marplesa o współczesnych ukraińskich sporach o wydarzenia lat 30.-40. XX w.1
„Bohaterowie i niegodziwcy” – tak brzmi tytuł najnowszej książki Davida R. Marplesa o „kształtowaniu narodowej historii na współczesnej Ukrainie”. Niewątpliwie formuła ta oddaje istotę fundamentalnego zwrotu w interpretacji przeszłości, który nastąpił na Ukrainie wraz z powstaniem niepodległego państwa w 1991 r. W miejsce „czarno-białej”, prowincjonalno-„internacjonalistycznej”, sowieckiej, wersji dziejów powstał obraz historii narodu uciemiężonego i niezłomnego – ofiary długowiekowych dążeń sąsiadów do panowania nad ziemiami Ukrainy. W książce Marplesa skonstruowanie ukraińskiej listy Heroes and Villains nastąpiło jednak w oparciu o inne reguły niż w przypadku znanej listy 100 postaci, które zdaniem członków Amerykańskiego Instytutu Filmowego wywarły największy wpływ na społeczeństwo USA w dotychczasowej historii kina. Na amerykańskiej liście bohaterom i szwarccharakterom przyznano równo po połowie miejsc2. Do każdej z obu pięćdziesiątek można wprowadzać nowe postacie, nie wydaje się natomiast prawdopodobne ich przenoszenie z grupy do grupy, nie sposób bowiem wyobrazić sobie, aby wraz z ewolucją hierarchii wartości i przekonań życiowych Amerykanów ocena konkretnej postaci mogła ulec aż tak głębokiej zmianie. Jak wynika z książki Marplesa ukraińska interpretacja rzeczywistych postaci ojczystej historii XX w. na przestrzeni ostatnich dwu dekad okazała się bardziej podatna na zamianę znaków „plus” i „minus„ niż amerykańska ocena kreacji fikcyjnych bohaterów wytworzonych w Hollywood. W tym okresie wiele postaci „wymieniło się” całkowicie miejscami – deheroizacji sowieckich partyzantów, żołnierzy i funkcjonariuszy aparatu bezpieczeństwa, ocenionych jako oprawcy wykonujący ludobójczą politykę Stalina wobec Ukrainy, towarzyszyła heroizacja członków OUN i żołnierzy UPA – nieugiętych obrońców słusznej sprawy.
Praca Marplesa, tak dzięki swemu atrakcyjnemu tytułowi, jak – rzecz jasna, przede wszystkim – samej treści przygotowanej w oparciu o szeroką gamę publikacji z lat 1988 – 2006 na temat historii Ukrainy okresu stalinowskiego, odegra zapewne istotną rolę w ukazaniu anglojęzycznym czytelnikom, na czym polega współczesne „przestawianie zwrotnic” w odczytaniu niedawnej przeszłości nie tylko w tym kraju, ale także całym regionie Europy Wschodniej. Bezsprzecznie ma ona dużą wartość informacyjną. Składa się na nią przede wszystkim pięć obszernych rozdziałów, w których na podstawie przekazów medialnych oraz publikacji prasowych i naukowych, autor poddał szczegółowej analizie sposoby interpretacji i oceny we współczesnej ukraińskiej debacie takich wydarzeń i problemów jak: Wielki Głód (r. 2), program i działalność Organizacji Ukraińskich Nacjonalistów (OUN), proklamacja aktu niepodległości Ukrainy 30 VI 1941 r. (r. 3), powstanie, cele i charakter Ukraińskiej Powstańczej Armii (UPA) oraz jej strategia wobec okupantów niemieckich (r. 4), walka UPA z Armią Czerwoną i służbami bezpieczeństwa ZSRS w latach 1944 – 1950, represje sowieckie wobec ludności Ukrainy Zachodniej, demokratyczna ewolucja programowa OUN oraz dywizja SS Hałyczyna (r. 5), a także: konflikt ukraińsko-polski na Wołyniu i w Galicji Wschodniej w latach 1943-44, tzw. wymiana ludności między Polską a USRS w latach 1944-1946 i operacja „Wisła” w 1947 r. (r. 6). Książka zawiera także trzy inne rozdziały: 1 – poświęcony przedstawieniu politycznego i ideologicznego kontekstu funkcjonowania ukraińskiej historiografii po 1991 r. oraz dotychczasowym badaniom tytułowej problematyki przeprowadzonym przez autorów nie-ukraińskich3, 7 – analizie sposobu ujmowania przeszłości we współczesnych ukraińskich podręcznikach szkolnych oraz historii zabiegów o rehabilitację członków OUN i UPA w niepodległej Ukrainie i 8 – interpretacji i ocenie tych organizacji przez przedstawicieli środowiska akademickiego, w szczególności – publikacji Heorhija Kasjanowa na temat ideologii OUN4 oraz raportu rządowej komisji ds. działalności OUN i UPA z 2004 r., kierowanej przez Stanisława Kulczyckiego5.
Ograniczenie perspektywy analitycznej do tych problemów z przeszłości Marples uzasadnia dwoma przekonaniami:
-okres rządów Stalina (1928-1953), jako obfitujący w najbardziej tragiczne wydarzenia, miał największy wpływ na uformowanie w niepodległej Ukrainie myślenia o narodzie i jego związkach z przeszłością,
-współcześnie największe znaczenie mają dwie debaty:
* na temat Wielkiego Głodu, bo w niej odsłania się coraz szerzej w kraju akceptowane przekonanie o Ukrainie jako największej ofierze Rosji w XX w.,
* w kwestii OUN i UPA jako organizacji reprezentujących pewną odmianę europejskiego nacjonalizmu integralnego. W tej kwestii – dodaje Marples – istotne jest rozważenie faszystowskich czy nazistowskich afiliacji ideowych ruchów niepodległościowych narodów okupowanych przez państwa Osi w czasie II wojny światowej (jak: ustasze, czy hlinkowcy) i umieszczenie na tym tle formacji ukraińskich. Potrzebne jest też ustosunkowanie się do prób wyjaśnienia (lub wręcz usprawiedliwienia) zbrodni popełnionych przez członków OUN i UPA na ludności cywilnej i/lub przedstawicielach innych narodów strategią walki o niezależność, uzasadnianą przekonaniem, iż po wojnie ZSRS – wzmocniony zwycięstwem wojennym – będzie stanowił tym większe niż przed 1939 r. zagrożenie dla tożsamości narodowej, a nawet fizycznej egzystencji Ukraińców (s. XIII).
Z takim określeniem przez autora tematu pracy można polemizować. Można argumentować, iż doświadczenia i pamięć okresu Chruszczowowskiego i Breżniewowskiego – mniej oddalone w czasie od współczesności oraz bardziej jednolicie odczuwane przez ogół ludności Ukrainy niż wydarzenia lat 30. – 40. XX w. – mają równie duże znaczenie dla uformowania myślenia obywateli o przeszłości. Można również przekonywać, że źródeł współczesnych różnic w ocenie Wielkiego Głodu, OUN i UPA między ludnością zachodniej oraz wschodniej i południowej części kraju należy szukać także w odmiennych doświadczeniach politycznych i wpływach kulturowych mieszkańców tych regionów w całym XIX i XX w., a nie tylko dekadach „stalinowskiej modernizacji”. Będąc przekonanym o ”długim trwaniu” stereotypów i uprzedzeń, w pracy o „kształtowaniu narodowej historii” warto przyjrzeć się także współczesnym interpretacjom i ocenom takich zagadnień z przeszłości jak: rozbiór ziem Ukrainy między mocarstwa w końcu XVIII w., charakter rządów rosyjskich i austriackich na jej terytorium do 1914 r., proces formowania się tożsamości ukraińskiej w opozycji do rosyjskości i polskości w XIX w., powstanie i działalność różnych orientacji politycznych wśród Ukraińców w dobie I wojny światowej, stosunki między dwoma państwami ukraińskimi w latach 1918-1919, charakter i efekty ukraińskiej rewolucji 1917-1920 r. oraz przemiany identyfikacyjne w USRS w okresie ukrainizacji lat 20. XX w.
Choć pochylenie się przez autora nad współczesnym ukraińskim obrazem historii ojczystej także okresu carskiego, leninowskiego oraz postalinowskiego niewątpliwie wzmocniłoby wartość eksplanacyjną jego książki, to jednak czynienie mu zarzutu z powodu niepodjęcia tego wyzwania, byłoby bezpodstawne. Każdy autor ma prawo wyboru chronologicznych cezur swego tematu, a okres stalinowski niewątpliwie stanowi osobną epokę w nowoczesnych dziejach Ukrainy. Uczucie niedosytu po przeczytaniu jego książki powstaje nie dlatego, że nie dokonał on ruchu „wszerz”, nie wychodząc poza okres życia jednego tylko pokolenia, lecz dlatego, że nie podjął on próby wejrzenia „wgłąb”, tzn. przedstawił panoramę stanowisk publicystów i uczonych na temat poszczególnych wydarzeń lat 30. – 40., nie spróbował jednak ukazać w szerszym kontekście ani tego, w jakim stosunku pozostawały one do ocen wyrażanych przez władze państwowe w czasach rządów prezydenta Kuczmy (dla odmiany o działaniach podejmowanych na niwie historycznej przez prezydenta Juszczenkę Marples ma dużo do powiedzenia), ani tego, jak te stanowiska są zakorzenione ideologicznie i jak wiążą się z politycznymi projektami przyszłości Ukrainy, ani tego w końcu, jaki wpływ one wywierają na odbiorcach, tzn. jak modelują przekonania o wydarzeniach z przeszłości przedstawicieli kolejnych pokoleń obywateli. Innymi słowy – książka Marplesa jawi się jako rzeczowy i kompetentny raport na temat wydanych w ostatnim dwudziestoleciu publikacji o historii Ukrainy pewnego okresu. Jako taka trafnie ukazuje proces stopniowego osiągania wpływu przez taką interpretację przeszłości, która jednostronnie „nacjonalizuje” przeszłość oraz pogłębia etnocentryczną i heroizująco-wiktymizacyjną tendencję w publikacjach naukowych, praktyce edukacji szkolnej oraz publicystyce. Jednocześnie praca nie zawiera interesującej odpowiedzi na pytanie, dlaczego tak się dzieje, tzn. w jaki sposób podjęcie pewnych wątków przez uczestników debaty publicznej, innych zaś zaniechanie, wpłynęło i wpływa na „kształtowanie narodowej historii” i przekonania o niej współczesnych Ukraińców.
Do próby wyjaśnienia, dlaczego analiza autora zaspokaja tylko niektóre oczekiwania, powrócę w drugiej części artykułu. Zacznę natomiast od pokazania tego, jakie są założenia podejścia badawczego autora, a także jakimi konkretnymi obserwacjami na temat ukraińskich sporów historycznych dzieli się on ze swymi czytelnikami. Zdecydowana większość z nich ma dużą trafność i powinna okazać się interesująca nie tylko dla czytelnika anglojęzycznego, ale także ukraińskiego.
***
Marples charakteryzuje Ukrainę jako kraj, który w porównaniu z innymi republikami byłego ZSRS w największym stopniu podejmuje wyzwanie zmagań z własną historią. Nie dziwi go to – jej dzieje w XX w. jawią się mu jako najbardziej ambiwalentne i wewnętrznie opozycyjne na całym obszarze posowieckim. Jak zauważa, „konkurencji” nie stanowi w tym zakresie nawet sąsiednia Białoruś, w której wszak – mimo wielu wspólnych doświadczeń z Ukrainą – nie doszło do katastrofy Wielkiego Głodu. Współczesna tożsamość Ukraińców pozostaje – ocenia autor – w stanie pewnego zawieszenia. Wielu z nich było świadkami załamania się sowieckiej wersji przeszłości, a następnie – w obliczu głębokich różnic w debacie publicznej – nie doczekało się powstania takiej interpretacji, która mogłaby uzyskać ich uznanie. Jednocześnie Marples uważa, iż ukraińskość – jako pewna forma identyfikacji dokonującej się w akcie indywidualnego wyboru – z samej swej natury nie ma obiektywnych stałych kryteriów. Innymi słowy – może być opierana na pewnej konstrukcji tożsamości (m. in. wyprowadzanej z przeszłości), nie może być jednak rozumiana jako pewien historycznie niezmienny zbiór cech, który miałby służyć do oceny postaw, uczuć i przekonań (s. XVII). Autor odrzuca też takie rozumienie swego zadania, które polegałoby na dotarciu do prawdy historycznej na temat analizowanych wydarzeń (s. 125-126). Wysiłki zwolenników „restauracji prawdy historycznej” traktuje jako z zasady skazane na porażkę. Jedyną drogą do wyjścia Ukrainy ze stanu konfliktu pamięci i wiarygodnego zrekonstruowania przeszłości wydaje mu się być kompromis. Tylko takie nastawienie uczestników debaty przysłuży się – ocenia Marples – „budowie nowoczesnego narodu” (s. 312-313). Nie jest więc tak, że nie ma on swych własnych przekonań na temat wydarzeń, których współczesne obrazy bada. Najczęściej opowiada się za takimi obrazami, które powstają z przecięcia się kilku – czasem przeciwstawnych – punktów widzenia.
W rozdziałach poświęconych kolejnym zagadnieniom historii lat 30.-40. autor stara się tak konstruować narrację, aby pokazać, jak zmieniała się dominująca interpretacja – od sowieckiej do „narodowej”. Pokazuje wspólną ich cechę – traktowanie „własnego” obrazu przeszłości jako ostatecznego i bezalternatywnego. Obecna przewaga interpretacji „narodowej” wyniknęła – jak sądzi – w dużym stopniu z przekonania rozpowszechnionego wśród historyków akademickich, iż kanon nauczania historii w szkole powinien opierać się na podręcznikach prezentujących dzieje ojczyste w ujęciu „własnym”, nie „wspólnym” z narodami sąsiednimi (s. 10). W istocie – zauważa Marples, nie bez znacznej przesady – na Ukrainie nastąpiło niemal bezkrytyczne przyjęcie punktu widzenia diaspory na dzieje XX w. (s. XII, 13). Konsekwencje oddziaływania sposobu myślenia emigracji – poczynając już od publikacji na Ukrainie syntezy Oresta Subtelnego6 – dostrzega autor głównie w szczególnym powiązaniu w jeden „łańcuch”: Wielkiego Głodu jako ludobójstwa na narodzie ukraińskim, niepodległościowego etosu walki OUN i UPA w latach 40. jako ukraińskiej „odpowiedzi” na eksterminacyjną politykę Stalina i martyrologicznego doświadczenia represji sowieckich lat 40.-70. wobec upowców i dysydentów z odzyskaniem niepodległości w 1991 r. jako finalnym „ogniwem” dziejów narodowych.
W rozdziale o Wielkim Głodzie Marples koncentruje się na ukazaniu współczesnych dociekań głównej przyczyny tej katastrofy. Drogę ukraińskich historyków od przemilczania Głodu w czasach sowieckich przez wskazanie na przyczyny ekonomiczne tragedii w czasach pierestrojki po uznanie, iż był on celowo przygotowaną przez władze ZSRS karą dla chłopstwa za stawianie oporu kolektywizacji („terror-głód”), a w końcu – z premedytacją przeprowadzoną operacją ludobójstwa na narodzie ukraińskim, cechowało – zdaniem autora – coraz silniejsze „unarodowienie” interpretacji. Marples docenia stanowisko tych ukraińskich historyków, którzy zwrócili uwagę na narodowy aspekt Głodu i związali fakt jego wystąpienia na ziemiach zamieszkałych przez Ukraińców nie tylko z polityką „likwidacji kułaków jako klasy”, ale także z naznaczonym brutalnymi represjami zakończeniem polityki tzw. korenizacji w USRS. Jednak zadeklarowanym zwolennikom tezy o ludobójstwie nie daje się przekonać. Poddaje on także w wątpliwość tezy Jamesa Mace`a, który poświęcił sprawie uratowania pamięci o tym wydarzeniu znaczną część swego życia i sformułował koncepcję wyjaśniającą późniejsze i współczesne problemy kształtowania ukraińskiej wspólnoty narodowej wpływem zbiorowej traumy, jaką pozostawiła po sobie ta katastrofa w psychice Ukraińców7(s. 61-68).
Historykiem, którego pracom na temat Wielkiego Głodu, jako najbardziej wnikliwym i zawierającym wyważone sądy, poświęca Marples najwięcej miejsca jest Stanisław Kulczycki. Również i w tym przypadku Marples nie czuje się przekonany argumentacją o ludobójstwie przedstawioną w serii artykułów z 2005 r. (s. 69)8. Autor przywołuje prace historyków zachodnich na temat Wielkiego Głodu, w tym także takie, w których w roli czynnika sprawczego widzi się jedynie aprowizacyjno-organizacyjne problemy władz ZSRS9. W przeciwieństwie do tych badaczy uznaje za nieprzypadkowy fakt, iż większość zmarłych z głodu w latach 1932-1933 była Ukraińcami, sądzi jednak, iż stopnia, w jakim czynnik narodowy determinował decyzje Stalina w tej sprawie nie da się jednoznacznie określić (s. 303-308). Niepokojąca wydaje mu się tendencja do uznania ludobójczego charakteru katastrofy przez władze państwowe w latach 2003 – 2006. Wpisuje się ona – jego zdaniem – w wiktymizacyjny sposób myślenia o historii, przyczynia do postrzegania Rosjan jako największych wrogów Ukrainy. Zauważa on, iż ocena Głodu dzieli społeczeństwo ukraińskie wzdłuż „granicy” złej i dobrej pamięci czasów sowieckich, a będąc wykorzystywaną politycznie, sprzyja pogłębianiu się wewnętrznego podziału kraju. Towarzyszy jej – dodaje Marples – znamienny paradoks: teza o ludobójstwie zyskała powszechne poparcie tylko w zachodniej części Ukrainy, w której tej klęski w latach 30. nie było (s. 72).
Marples przychyla się do zdania tych historyków ukraińskich, którzy – pomimo braku klarowności programowej OUN – widzą podobieństwo między ideologią i formami działania tej organizacji w latach 1929-1943 a faszyzmem włoskim oraz tłumaczą je faktem selektywnej recepcji wzorów ukształtowanych w Italii przez kierownictwo ruchu ukraińskich nacjonalistów (s. 283-287)10. Skrajne przekonania członków OUN – zdaniem autora – nie wynikały tylko ze strategii pozyskiwania poparcia hitlerowskich Niemiec dla sprawy ukraińskiej, lecz miały charakter autentyczny. Za Timothy`m Snyderem Marples uważa, iż współpraca OUN z Niemcami wynikała nie tylko z antyradzieckiej wspólnoty interesów, lecz także z tego, że członkowie tej organizacji byli fanatycznymi nacjonalistami i jako tacy nie wyobrażali sobie demokratycznej drogi do władzy w przyszłym państwie ukraińskim11. Nazwanie tej współpracy „kolaboracją” nie budzi jego wątpliwości (s. 150). Nie przekonuje go argument, iż termin „kolaboracja” nie wydaje się adekwatny do działań tych Ukraińców z Galicji i Wołynia, którzy z motywów niepodległościowych wybrali stawkę na Niemcy, ponieważ w działaniach tych nie sposób dopatrzyć się zdrady własnego narodu czy państwa (wszak – twierdzą niektórzy historycy – obywatelami międzywojennego państwa polskiego byli oni wbrew swej woli). Analiza publikacji historycznych różnego typu – od wspomnieniowych przez publicystyczne po naukowe – prowadzi Marplesa do wniosku o skłonności współczesnych badaczy ukraińskich do przemilczania faktu, iż oba skrzydła podzielonej OUN (nie tylko kierowane przez Andrija Melnyka, lecz także przez Stepana Banderę) współpracowały z Niemcami w czasie ich podboju ziem Ukrainy nie do początków lipca (tj. do akcji uwięzienia kierownictwa frakcji Banderowskiej po proklamowaniu aktu niepodległości 30 czerwca 1941 r.), lecz do późnej jesieni 1941 r. (s. 146).
Marples przedstawia także współczesne ukraińskie spojrzenie na pakt Ribbentrop – Mołotow i jego konsekwencje w postaci wybuchu wojny, rozbioru Polski i zjednoczenia ziem Ukrainy pod władzą ZSRS. Dostrzega on stopniowe zarzucenie interpretacji, obowiązującej w sowieckiej historiografii, o rozpoczęciu wojny 22 czerwca 1941 r. (tzw. Wojna Ojczyźniana) na rzecz uznania, iż początkiem konfliktu był hitlerowski atak na Polskę 1 września 1939 r. (II wojna światowa), który doszedł do skutku dzięki zawarciu paktu Niemcy – ZSRS 23 sierpnia 1939 r. Zmianie tej – zauważa Marples – najczęściej jednak nie towarzyszy propozycja pozbawienia daty 17 września 1939 r. charakteru święta, jako że wtedy właśnie doszło do zjednoczenia ziem Ukrainy w jednym państwie. Jak sądzi takie stanowisko ukraińskich badaczy wynika z ich niechęci do dyskutowania prawomocności granic współczesnej Ukrainy (s. 105-110). Z kolei w wyjaśnieniach źródeł i konsekwencji Aktu 30 czerwca 1941 r. przez historyków dostrzega on z jednej strony tendencję do budowania symbolicznego pomostu między tym dokumentem a proklamacją niepodległości Ukrainy przyjętą przez Radę Najwyższą 24 VIII 1991 r., z drugiej do bagatelizowania znaczenia złożonej wówczas przez OUN-B deklaracji uczestnictwa w realizacji hitlerowskiej wizji „nowej Europy”, a w konsekwencji do wskazywania na wyłącznie niepodległościowe, nie zaś ideologiczne, motywy członków rządu powołanego wówczas we Lwowie. W świetle takiej interpretacji – zauważa krytycznie Marples – ukraińscy nacjonaliści zawinili nie tym, że faktycznie przystąpili do sojuszu z państwami Osi, lecz tym, że wykazali się polityczną naiwnością, ponieważ nie potrafili przewidzieć niemieckiej reakcji na próbę przeprowadzenia nie uzgodnionej z władzami III Rzeszy akcji politycznej (s. 111-120).
Te uwagi Marplesa o OUN stanowią tło dla pokazania sposobów heroizowania członków tej organizacji w narracji „narodowej”. Jego uwaga skupia się na obrazowaniu w publicystyce z lat 90. postaci Jewhena Konowalcia, Stepana Bandery, Jarosława i Jarosławy Stećków, Mykoły Łebedzia, Romana Szuchewycza, Iwana Kłymiwa – Łehendy, Jewhena Stachiwa i Petra Feduna (Petra Połtawy), a także innych, szeregowych, uczestników ruchu. Autorom publikacji o nich Marples przypisuje dążenie do włączenia przywódców OUN i UPA do panteonu bohaterów narodowych, obok postaci Bohdana Chmielnickiego, Iwana Mazepy i Symona Petlury. Jego zdaniem na Ukrainie ukształtował się typowo propagandowy sposób publicznego wypowiadania się na temat działalności OUN i UPA jako organizacji prowadzących walkę wyzwoleńczą, składających się z ludzi zdolnych do złożenia ofiary z życia, świadomych kontynuatorów tradycji zmagań o wolność i niepodległość, sięgającej czasów kozackich (s. 93-104, 132-137). W rozdziale zatytułowanym „Śmierć sowieckim bohaterom” Marples analizuje także zmianę ocen postaci heroizowanych przed 1991 r. jako ofiary terroru UPA – Jarosława Hałana, Nikołaja Kuzniecowa i Nikołaja Watutina. Uczestnikom tego nurtu „weryfikacji” ukraińskiej historii II wojny światowej autor stawia pytanie, dlaczego jednoznacznie potępiają zamachy i inne akty dywersji popełniane w stosunku do Niemców przez funkcjonariuszy służb sowieckich, nie czynią zaś tego wobec podobnych poczynań UPA? Wszak – argumentuje on – stawiany wyłącznie komunistom zarzut, iż akty te pociągały za sobą eskalację hitlerowskich represji wobec ludności cywilnej, stosuje się w takim samym stopniu wobec nacjonalistów. Jednocześnie Marples zauważa, iż trudno mu ocenić zasięg wpływu publikacji deheroizujących Sowietów w opinii publicznej na współczesnej Ukrainie. Przyznaje, iż, inaczej niż publikacje heroizujące OUN i UPA, ukazywały się one jedynie w prasie o wyraźnym profilu nacjonalistycznym (151-159).
Mitotwórczy charakter współczesnych narracji o UPA na Ukrainie – zdaniem Marplesa – ujawnia się najbardziej w kilku przekonaniach. Po pierwsze – w upowszechnianiu tezy, iż organizacja powstała już w październiku 1942 r., a więc jeszcze przed bitwą stalingradzką (XI 1942 – II 1943), co ma na celu – dodaje autor – uwolnienie OUN od zarzutu porzucenia orientacji na Niemcy dopiero wtedy, gdy ich szanse na zwycięstwo nad ZSRS były znikome (w rzeczywistości pierwsze oddziały zaczęły działalność na wiosnę roku następnego). Po drugie – zauważa autor – we współczesnych ujęciach dochodzi do wyolbrzymienia sukcesu UPA w centralnej i wschodniej części Ukrainy. Pomniejszając znaczenie sowieckiego ruchu oporu, kreuje się UPA na główną siłę antyhitlerowskiego podziemia na obszarze całego kraju. Jako najistotniejszy propagandowo jawi się Marplesowi upowski mit dwu wrogów – prowadzenia równoległej walki z ZSRS i Niemcami. W tej kwestii autor postępuje za tymi historykami ukraińskimi, którzy pokazują ograniczoną skalę działań organizacji przeciw Niemcom oraz nie mają wątpliwości, iż to naziści byli największym zagrożeniem dla Ukrainy, a Armia Czerwona jedyną siłą, która była zdolna ich pokonać (Stanisław Kulczycki12, Mychajło Kowal13; s. 148-149). Ostatecznie Marplesa nie dziwi to, że kampania heroizacji członków OUN i UPA w okresie do 1944 r. we współczesnej Ukrainie nie odniosła szerokiego sukcesu. Sądzi on, iż narracja o historii tych organizacji powinna pozostać ambiwalentną. W przeciwnym razie – ostrzega autor – stanie się jedynie propagandą (s. 160-161).
W sprawie dywizji SS Hałyczyna Marples przywołuje szereg wypowiedzi z pierwszej połowy lat 90., w których domagano się rehabilitacji jej żołnierzy i wpisania oddziału w tradycję ukraińskiej walki o niepodległość (w szczególności – w etos walki Strzelców Siczowych u boku Austro-Węgier w okresie I wojny światowej). Sam autor – dobrze obeznany z publikacjami badaczy ukraińskich, jak i spoza Ukrainy na ten temat – stara się dotrzeć do motywów, które kierowały tak ukraińskimi patronami tego przedsięwzięcia, jak żołnierzami gotowymi służyć w jej szeregach. Dążenie to ostatecznie nie przynosi skutku. Marples nie podważa tych interpretacji, w których dąży się do wykazania niepodległościowych motywacji ochotników, pyta jednak jak było to możliwe, aby członkowie Ukraińskiego Komitetu Centralnego (UCK) oraz Melnykowskiej frakcji OUN, mogli w 1944 r. nadal wierzyć w pozytywne zamiary Hitlera wobec Ukrainy, a także w zwycięstwo Niemiec nad Armią Czerwoną (s. 183-193). W kwestii ewolucji programu OUN – B od III kongresu z sierpnia 1943 r. Marples przytacza przede wszystkim zdanie tych ukraińskich historyków, którzy utrzymują, iż zmiany były powierzchowne, w dużym stopniu „wymuszone” perspektywą załamania się Niemiec i nie zaowocowały podjęciem przez UPA akcji zbrojnych przeciwko odchodzącej armii niemieckiej14. Takie ujęcia, których autorzy na początku lat 90. utrzymywali, iż zapoczątkowany w sierpniu 1943 r. zwrot programowy miał jednoznacznie demokratyczny charakter mogły być – stwierdza Marples – pisane z intencją aktualizacji programu OUN w niepodległej Ukrainie (s. 195).
W ocenie autora zamiana wartościujących znaczeń wydarzeń z przeszłości na współczesnej Ukrainie osiąga apogeum w przedstawieniach walki UPA z Armią Czerwoną i siłami bezpieczeństwa sowieckiego w latach 1944-1950. Analizując publikacje prasowe z lat 90., pokazuje jak funkcjonuje sposób rozumowania apologetów UPA, zgodnie z którym faktycznie represyjne postępowanie sił sowieckich wobec ludności Ukrainy Zachodniej pozwala przedstawiać bojowców ukraińskich jako nieskazitelnych rycerzy słusznej sprawy. Zdemonizowanie jednej strony konfliktu (aż do takiego stopnia, że gwałcenie kobiet przez żołnierzy sowieckich interpretuje się jako zaplanowaną formę walki z narodem ukraińskim, a to mianowicie poprzez szerzenie chorób wenerycznych) wiąże się z całkowitym rozgrzeszeniem ze zbrodni strony przeciwnej, co wyraża się w przemilczeniu takich faktów jak mordy Służby Bezpieczeństwa OUN na osobach podejrzewanych o przychylność władzy sowieckiej (w tej krytyce Marples znów opiera się na publikacjach Kowala i Kulczyckiego15). Autor stawia znak zapytania nad obrazem UPA jako masowego ruchu społecznego, wynikającego z jednolitego niepodległościowego wyboru ludności Ukrainy Zachodniej. Zastanawia się, czy rzeczywiście społeczeństwo zachodnioukraińskie w antysowieckiej postawie było zjednoczone, czy raczej jego poszczególne grupy i pojedynczy członkowie znaleźli się w trudnej sytuacji wyboru lojalności, naciskani brutalnie przed obie strony (s. 170-176).
Jeszcze jedną ważną obserwacją Marplesa jest pokazanie sposobu interpretowania gułagowego doświadczenia żołnierzy UPA w publicystyce, zwłaszcza pochodzącej z pierwszej połowy lat 90. Zauważa on, iż etap łagrowy stał się niejako „obowiązkowy” w biografiach upowców, zaś opowieść o nim nabrała wszelkich cech narracji legendarnej. Autorzy takich biografii starają się – kontynuuje Marples – poprzez przypisanie Ukraińcom roli animatorów ruchu oporu w obozach odróżnić ukraińskie doświadczenie łagrowe od ogólnosowieckiego. W ten sposób – konkluduje on – powstaje narracja, która nadaje cechy ciągłości zjawisku ukraińskiego oporu wobec władzy sowieckiej. Wprowadzenie do niej łagierników w takich właśnie rolach pozwala przerzucić symboliczny pomost między rokiem 1950 (datą śmierci Romana Szuchewycza) a 1985 (datą śmierci Wasyla Stusa, początkiem pierestrojki i ukraińskiego odrodzenia narodowego; s. 178-183).
Antypolską akcję UPA na Wołyniu i w Galicji Wschodniej w 1943 r. uznaje Marples za najpoważniejszą „ciemną plamę” obciążającą współczesny wizerunek tej organizacji. Przywołuje zdanie Timothy Snydera, iż była to jedna z pierwszych czystek etnicznych w XX w. (s. 203-204)16. I w tym przypadku autor przeprowadza analizę ocen tego problemu z perspektywy sowieckiej, nacjonalistycznej i historyków akademickich (m. in. Ihora Iljuszyna, Mychajły Kowala i Stanisława Kulczyckiego, ale także Wołodymyra Serhijczuka17). W debacie, jaka miała miejsce na Ukrainie w związku z sześćdziesiątą rocznicą tych wydarzeń, autor musiał także uwzględnić stanowiska wyrażone przez historyków polskich. Realizacja tego zadania powiodła się Marplesowi jedynie częściowo. Zna on niektóre publikacje i wypowiedzi w toczącej się równolegle debacie polskiej, ale nie bezpośrednio, lecz jedynie z ukraińskich odpowiedzi na nie (dotyczy to książek autorów tak ważnych dla tej problematyki jak Ewa i Władysław Siemaszkowie18 oraz Grzegorz Motyka19). Nie zna, niestety, ani najobszerniejszego polskiego omówienia debaty ukraińskiej autorstwa Bogumiły Berdychowskiej20, ani poświęconego temu samemu tematowi artykułu Andrija Portnowa21. Nie jest też całkiem pewne, czy autor w pełni rozeznał sekwencję wydarzeń, które rozegrały się na tzw. Kresach Wschodnich w latach 1943-1944, np. takich jak Akcja „Burza” – plan przejęcia kontroli nad ziemiami II Rzeczypospolitej przez Armię Krajową i władze cywilne polskiego państwa podziemnego poprzez uderzenie na tyły frontu niemieckiego i przyjęcie w roli gospodarzy nadchodzącej armii sowieckiej. Co bardziej zaskakujące, Marples nie uwzględnia także niektórych wybijających się głosów w ukraińskiej debacie – zwłaszcza tych autorów, którzy uznali ukraińską winę za zbrodnie na ludności cywilnej i odwołując się do uzasadnień moralnych opowiedzieli się za podjęciem odpowiedzialności przez współczesnych Ukraińców za zbrodnie ich przodków (M. Popowycz, J. Hrycak)22.
Braki te rażą obserwatorów współczesnych stosunków ukraińsko-polskich, nie powodują jednak naruszenia generalnej tezy i całościowego wyrazu Marplesowego dzieła. Przekonanie autora, iż zdominowanie ukraińskiej debaty przez przedstawicieli strategii „obronnych”, zaprzeczających narodowej winie oraz potrzebie zadośćuczynienia rodzinom ofiar, choćby w postaci przeprosin, stanowi kolejny przejaw tendencji do „nacjonalizacji” historii XX w. na współczesnej Ukrainie, w ogólnych zarysach pozostaje trafne. Wyróżnia on dwie takie strategie: 1. uznanie, że w czasach wojny użycie skrajnych środków, nawet takich, jak czystka etniczna, było usprawiedliwione, szło bowiem o odzyskanie spod obcego panowania ziemi rdzennie ukraińskiej oraz 2. współczesne państwo i społeczeństwo ukraińskie nie mogą ponosić odpowiedzialności za zbrodnie w czasów wojny, do ich popełnienia doszło bowiem w sytuacji braku jakichkolwiek ukraińskich struktur państwowych (s. 233). Z głosów przywołanych przez autora wyłania się jeszcze strategia trzecia – argumentowania, iż wydarzenia owe były częścią swego rodzaju „wojny domowej” (z najważniejszym aspektem – konfliktem o ziemię), za którą odpowiedzialność ponosi strona polska: po pierwsze państwo, bo organizowało polską kolonizację Wołynia przed 1939 r., po drugie podziemie, bo wszczęło akcje zbrojne przeciw Ukraińcom na Chełmszczyźnie już w 1942 r. (s. 208-210). Również wyjaśnienie Marplesa, iż źródło słabego przygotowania społeczeństwa ukraińskiego do przyjęcia wiedzy o zbrodniach UPA tkwi przede wszystkim w fakcie całkowitego przemilczenia wydarzeń na Wołyniu w sowieckiej narracji historycznej, wydaje się słuszne (s. 234). U recenzowanego autora brak takiego wniosku, ale jak się wydaje zgodziłby się on ze stwierdzeniem, iż porzuceniu strategii obronnych nie sprzyjają także – cytowane przez niego – oceny opublikowane w latach 90. w prasie komunistycznej (Witalij Masłowski23) lub przez autorów bliskich spojrzeniu komunistów na OUN i UPA (Wiktor Poliszczuk24). Ujmowanie kwestii zbrodni na Polakach jako dowodu na zbrodniczy charakter UPA w ogóle nie przybliża współczesnych Ukraińców do bardziej pogłębionego spojrzenia na omawiane wydarzenia25.
Publicystyczne ukraińskie narracje na temat wymiany ludności między Polską a USRS w latach 1944-1946 i Akcji „Wisła” w 1947 r., Marples przedstawia tak, aby pokazać w nich „powrót” Ukraińców do roli ofiar. Zwracanie uwagi na martyrologiczne doświadczenie wypędzonych przez Polaków ma tu niejako przesłonić ukraińską winę za mordy na cywilnej ludności Wołynia. Autor utrzymuje, że w ukraińskich narracjach o tych wydarzeniach drastyczne postępowanie władz polskich z Ukraińcami w latach 1944-1947 bywa najczęściej wyjaśniane nie chęcią odwetu za Wołyń, lecz dążeniem do kontynuowania represyjnej polityki wobec mniejszości narodowych prowadzonej przez Polaków od stuleci, a ze szczególnym nasileniem w czasach II Rzeczypospolitej (s. 214-221).
Wyżej przedstawiony obraz ukraińskich debat historycznych na temat wydarzeń lat 30.-40. XX w. pióra Marplesa – wyjąwszy jedynie kwestię konfliktu ukraińsko-polskiego w latach 1943-44 – można uznać za wyczerpujący. Sądy własne autora idą dość daleko, pozostają jednak usprawiedliwione w świetle analizy zgromadzonego materiału źródłowego. W końcowej części książki autor zawarł szereg kolejnych obserwacji, które – choć mogą wydawać się jednostronne – także zasługują na uwagę. Po analizie treści podręczników szkolnych oraz przedstawieniu stanowisk w sporze o rehabilitację OUN i UPA na współczesnej Ukrainie Marples dochodzi do wniosku, iż około 2001 roku w podręcznikach, publicystyce i pracach historyków nastąpiło niepełne (nie we wszystkich elementach) zwycięstwo narracji heroizującej, oparte na czarno-białej wizji rzeczywistości i będące wyrazem silnego upolitycznienia interpretacji przeszłości. W jego przekonaniu narracja ta nie jest bardziej obiektywna niż narracja sowiecka, bowiem w niej także zupełnie nie akceptuje się błędów i win „własnej” strony (s. 264). Autor zauważa, iż polityka prezydenta Kuczmy przyczyniła się do idealizacji UPA jako organizacji ogólnonarodowej, nie weszła jednak w etap pełnej rehabilitacji na szczeblu państwowym (s. 269). Przedstawia nieudane wysiłki prezydenta Juszczenki na rzecz pojednania żołnierzy UPA i Armii Czerwonej w sześćdziesiątą i sześćdziesiątą pierwszą rocznicę zwycięstwa nad III Rzeszą. W społeczeństwie ukraińskim – dodaje Marples – przeważa nadal zakorzenione w propagandzie sowieckiej postrzeganie II wojny światowej jako walki „narodów sowieckich” oraz boju o zjednoczenie Ukrainy. W jego ocenie w pamięci historycznej nie doszło jeszcze do zastąpienia starej heroizacji nową, jednak wszystko – łącznie ze zmianą treści nauki historii w szkole – zostało już do tego przygotowane.
Jako egzemplifikacje różnych sposobów myślenia z lat 2001 – 2005 autor pokazuje stanowiska publicysty – Kostia Bondarenki oraz akademickich historyków Ołeksandra Łysenki i Jurija Szapowała. Z dystansem odnosi się do propozycji pierwszego z nich, aby wytyczyć jednoznaczną granicę między dywizją SS Hałyczyna a OUN i UPA i te ostatnie w pełni rehabilitować, tym bardziej, że w jego publikacji odnajduje także otwartą deklarację podporządkowania historii potrzebom narodowej polityki26(s. 263). Z kolei w publikacjach Szapowała dostrzega, nakierowaną na odrzucenie „Breżniewowsko-Stalinowskich mitów” we współczesnej ukraińskiej historiografii (m. in. samo pojęcie Wielkiej Wojny Ojczyźnianej), propozycję zweryfikowania poglądu, iż w 1944 r. nastąpiło wyzwolenie kraju. W odczytaniu Marplesa historyk ów opowiada się za uznaniem, iż w okresie okupacji hitlerowskiej na Ukrainie i w ogóle w Europie Wschodniej realizowano politykę „dwu Holocaustów” – żydowskiego i słowiańskiego, zaś powrót władzy sowieckiej w 1944 r. przyniósł krajowi w istocie nie pokój, lecz nową wojnę o niepodległość i przetrwanie narodu27. Tę argumentację Marples określa jako wpisującą się w „narodową” narrację o dziejach Ukrainy i ocenią ja jako zbyt upraszczającą (s. 275-277). Jako bardziej wyważone jawi się mu stanowisko Ołeksandra Łysenki, którego – w interpretacji autora – z Szapowałem łączy wezwanie do przełamania sowieckich stereotypów w historiografii, dzieli jednak wykazanie troski o stan pamięci historycznej, dramatycznie dzielącej ludność zachodniej i wschodniej oraz południowej części Ukrainy. Jak się wydaje postulaty Łysenki, by skierować zainteresowania historyków przede wszystkim ku badaniom mikrohistorycznym i – na ile to możliwe – dążyć do odideologizowania interpretacji przeszłości28, okazują się bliższe stanowisku samego Marplesa (s. 273-274). Jego propozycja wyprowadzenia Ukrainy ze stanu wewnętrznej wojny o pamięć jawi się jako nader prosta. Polega na wyprowadzenia narracji poza alternatywę sowiecką – nacjonalistyczną i uwolnienia obrazów przeszłości od związków z polityką (s. 260).
W zakończeniu pracy stwierdza on, iż zgodnie ze współczesnym stanem wiedzy o tym, co działo się na „polach śmierci” Ukrainy Zachodniej w latach 1943-1950, nie można myśleć w kategoriach bohaterów i niegodziwców – UPA walczyła z okupantami, lecz brutalnie pacyfikowała także własne społeczeństwo za różne przejawy poparcia dla przeciwnej strony. Przestrzega przed prostym i bezdyskusyjnym zastąpieniem w przestrzeni publicznej dawnej narracji sowieckiej narracją nacjonalistyczną. Argumentuje, iż nie wszystko, co stało się w okresie rządów sowieckich zasługuje na negatywną ocenę – np. społeczeństwo ukraińskie osiągnęło ogólny poziom wykształcenia porównywany z krajami Zachodu (s. 311-312).
***
Ostatnia konstatacja, z którą w istocie trudno się nie zgodzić, stanowi dogodny punkt wyjścia do pokazania, dlaczego Marplesowa książka pozostaje dość powierzchowna, innymi słowy – zawiera bardzo dużo informacji, nie zawiera jednak istotnego wyjaśnienia. To, że jednostronna „narodowa” narracja o wydarzeniach lat 30. – 40. osiąga coraz szerszy zakres wpływu, można bowiem tłumaczyć tym, że na Ukrainie słabo rozwija się inna historyczna debata o ważnym aspekcie wartościującym – wokół komunizmu, roli przemocy w nim (bezpośredniej i symbolicznej) oraz odpowiedzialności, zarówno odpowiedzialności komunistycznych decydentów i wykonawców, jak i codziennej odpowiedzialności „zwykłych” ludzi za utrzymywanie się przez kilka dziesięcioleci systemu nie respektującego podstawowych prawa człowieka. Rozwój narracji „nacjonalizujących” historię Ukrainy XX w. w kierunku jednocześnie heroizującym i wiktymizacyjnym, o konsekwencjach antagonizujących dla wzajemnego postrzegania się Ukraińców i Rosjan i polaryzujących politycznie ludność samej Ukrainy, ma bowiem faktycznie miejsce, powinien być jednak rozpatrywany w dynamicznej konfrontacji z zachowującą nadal silny wpływ w debacie publicznej i pamięci historycznej narracją komunistyczną i postkomunistyczną, które zasadzają się na przekonaniu, iż w okresie rządów Stalina doszło wprawdzie do masowych zbrodni, ale odpowiedzialności za nie nie ponosi nikt konkretny – stały się niejako mocą „wyroku” konieczności dziejowej. Chodzi tu o sytuację interaktywności dyskursów o przeszłości, która powoduje, iż narracja „narodowa” nabiera tym więcej cech jednoznaczności, im dłużej inni uczestnicy debaty publicznej dają wyraz takiej ocenie niedawnej przeszłości, na którą składają się trzy powiązane za sobą przekonania: 1. system sowiecki miał u swego podłoża ideę sprawiedliwości społecznej i jako taki miał niezaprzeczalne zalety, 2. nierespektowanie w nim podstawowych praw człowieka było „ceną”, którą można (warto?) było płacić w zamian za stabilizację i bezpieczeństwo socjalne oraz 3. zbrodnie tego systemu miały albo charakter przypadkowy albo były koniecznym „kosztem” przemian, ich wystąpienie nie przekreśla więc generalnie pozytywnych intencji decydentów.
Zarzut pod adresem autora recenzowanej książki nie polega na tym, iż stronniczo, tj. w sposób wynikający z własnych upodobań ideologicznych lub sympatii politycznych, ewentualnie z braku pełnej znajomości przeszłości, traktuje on ideologię i praktykę działania integralnego nacjonalizmu i faszyzmu oraz stalinizmu. W istocie stwierdzenie Marplesa, iż w narracji o bezpośredniej konfrontacji upowców i Sowietów nie da się rozdzielić heroes od villains, świadczy o tym, iż dobrze rozumie on zarówno charakter ich wizji ładu społeczno-politycznego, jak metody, którymi się posługiwali w walce o Ukrainę. Problem więc nie w ocenach historycznych, lecz w swoistej konstrukcji pracy, w której niemal cały strumień światła skoncentrowano na jednej stronie konfliktu, a drugą potraktowano tak jakby wiedza o niej była czytelnikom anglojęzycznym w pełni znana. W sposobie przedstawiania debat historycznych u Marplesa napotykamy istotny brak konsekwencji. Z jednej strony autor utrzymuje, iż w kraju funkcjonują dwie interpretacje przeszłości, z drugiej w sposób doprawdy wyczerpujący na przestrzeni od 1989 do 2006 r. obrazuje tylko jedną – „narodową” (sięga tu najczęściej po cytaty z Za wilnu Ukrajinu, Mołoda Ukrajina, Samostijna Ukrajina i Literaturna Ukrajina, a także z Deń oraz Dzerkało tyżnia). Charakterystyki alternatywnego obrazu Wielkiego Głodu, OUN i UPA autor czerpie głównie z pism – Komunist Ukrajiny, Prawda Ukrajiny i Wisti z Ukrajiny, przedstawia je jako zmodyfikowane ujęcia sowieckie, sformułowane jako swego rodzaju odpowiedź na odrodzenie się narracji „narodowej” w ostatnich latach pierestrojki lub pierwszej połowy lat 90. W oglądzie czytelnika książki Marplesa narracja komunistyczna (czy już postkomunistyczna, ale podobnie oparta na pozytywnej ocenie okresu sowieckiego) znika z ukraińskiej debaty prawie zupełnie w latach następnych, a na placu boju pozostaje jedynie tryumfująca wszędzie – w mediach, podręcznikach, polityce historycznej władz – narracja „narodowa”. Taki sposób prezentacji powoduje, iż ekspansywność narracji „narodowej” jawi się jako szczególnie groźna dla pluralizmu poglądów i dalszego trwania debaty w ogóle. Wbrew zapowiedziom, iż zamierza przedstawiać stanowiska z różnych części kraju (s. XIV, 125) Marples nie zadaje sobie wystarczająco trudu, aby szukać mediów, funkcjonujących głównie w regionie wschodnim i południowym, na forum których aż po dzień dzisiejszy w różnej – czasem zmodyfikowanej – postaci wyrażają się dawne sowieckie przekonania o spornych kwestiach historii Ukrainy XX w. A jest ich całkiem wiele – w czasopismach lokalnych, internecie, wypowiedziach kombatantów i funkcjonariuszy partyjnych, polityce symbolicznej władz najniższego szczebla29.
To swego rodzaju wykrzywienie perspektywy może się przydarzyć każdemu zewnętrznemu obserwatorowi Ukrainy, zwłaszcza pochodzącemu ze świata zachodniego, w którym debata publiczna trwa nieprzerwanie od pokoleń i nie ma w niej tematów tabu30. Jak się wydaje osoba pisząca dziś książkę o debatach historycznych w krajach postkomunistycznych powinna zwrócić jednak uwagę nie tylko na to, co jest ich przedmiotem, lecz także na to, co nim nie jest, a może mieć znaczenie dla obrazów przeszłości, zwłaszcza tych ludzi, którzy weszli w dorosłe życie pod rządami typu totalitarnego. Innymi słowy – praca, która miałaby w pełni pokazać współczesne zmagania o przeszłość w jakimkolwiek kraju o doświadczeniu długotrwałej dyktatury powinna traktować nie tylko o pamięci, ale także niepamięci zbiorowej. W pierwszych latach po rozpadzie ZSRS na Ukrainie opublikowano sporo na temat totalitaryzmu, były to jednak głównie analizy systemowe, nie obejmujące emocjonalnego i moralnego aspektu funkcjonowania jednostek. Niepamięć okresu komunistycznego u współczesnych Ukraińców zaczyna się od pytania, dlaczego to właśnie my przeżyliśmy Wielki Głód i w jakim stopniu oraz w jakim sensie odbyło się to kosztem ówczesnych ofiar? W okresie po śmierci Stalina obejmuje ona wszystkie te sytuacje codziennego życia, w których awans jednych wiązał się z degradacją drugich, o czym decydowały władze kierujące się kryterium prawomyślności ideologicznej i lojalności politycznej obywateli (ujmując rzecz od drugiej strony – kryterium zdolności do stłamszenia w sobie wrażliwości moralnej i cech jednostkowej indywidualności). Refleksje Mace o długofalowych skutkach traumy Wielkiego Głodu nie powinny być tak łatwo – jak to czyni Marples – kwestionowane, nawet jeśli towarzyszy im wątpliwe przekonanie o tym, iż katastrofa ta miała wszelkie cechy ludobójstwa kierownictwa ZSRS popełnionego na narodzie ukraińskim.
Naturalnie głoszenie dziś na Ukrainie pozytywnych ocen okresu sowieckiego w żadnym stopniu nie daje prawa nacjonalistom, antykomunistom, czy komukolwiek innemu do idealizacji organizacji występujących przeciw ZSRS w latach 30. i 40. XX w. Do podobnej introspekcji do tej, którą powinni przeprowadzić funkcjonariusze różnych szczebli aparatu sowieckiego, powinno skłonić się członków OUN i żołnierzy UPA – wszak pierwsza z nich była organizacją typu totalitarnego, a na drugiej ciąży popełnienie szeregu zbrodni na ludności cywilnej. Jak się wydaje dopiero po ujawnieniu rozterek, wątpliwości czy po prostu poczucia winy po każdej ze stron historycznej „barykady” możliwa jest „de-nacjonalizacja” historii omawianego okresu (częściowa, całkowita byłaby jedynie „zwierciadlanym odbiciem” obrazu przez Marplesa skrytykowanego), to zaś będzie oznaczało, iż osłabnie zjawisko przenoszenia odpowiedzialności na narodowego Obcego – Rosję, Polaków, Żydów oraz stracą popularność negatywne stereotypy sowków i bander jako „nieprawidłowych” odmian narodu ukraińskiego.
Dostrzeżenie złożoności ukraińskich podziałów przyszłoby Marplesowi łatwiej, gdyby zdecydował się on włączyć do bazy źródłowej swej książki także publikacje o interpretacjach przeszłości i pamięci zbiorowej bardziej wymagające intelektualnie niż ukazujące się w prasie popularnej. Nie chodzi tu o artykuły publikowane w ściśle naukowej formule na łamach periodyku Ukrajinśkyj Istorycznyj Żurnał lub naukowo-dydaktycznej w Istorija u szkołach Ukrajiny (te autor często wykorzystuje), lecz pisane w konwencji eseistycznej nie tylko przez samych historyków, ale także intelektualistów reprezentujących podejście psychologiczne czy socjologiczne. W istocie Marples pisząc o debacie publicznej, nie sięgnął po publikacje analityków tej debaty, to zaś wyniknęło chyba z jego przekonania, iż ich wypowiedzi nie wchodzą do bazy źródłowej książki, mają bowiem bardzo ograniczony zasięg czytelniczy. Przejrzenie pod tym kątem już choćby tylko samej Krytyki pomogłoby mu dostrzec nie tylko psychologiczne uwarunkowania stosunku współczesnych Ukraińców do sowieckiej przeszłości, ale także dwa inne ważne zagadnienia.
Pierwsze z nich to początki debaty nad udziałem Ukraińców w eksterminacji Żydów podczas II wojny światowej oraz rolą i miejscem antysemityzmu na zachodniej Ukrainie w latach 30. – 40. XX w., w tym w dokumentach i działalności OUN i UPA31 (dla charakterystyki ukraińskiego nacjonalizmu integralnego tamtej epoki stosunek do Żydów wydaje się przynajmniej tak samo ważny jak do Polaków). Drugie zaś dotyczy związków między władzą a pamięcią historyczną przed pomarańczową rewolucją czyli w okresie, w którym polityka historyczna kierownictwa państwa nie była prowadzona w sposób charakterystyczny dla prezydenta Juszczenki, tj. z ujawnieniem jej celów i motywów32(element polityki historycznej władz Marples zaczyna brać wyraźniej pod uwagę dopiero od wydarzeń roku 2003 – obchodów siedemdziesięciolecia Wielkiego Głodu oraz sześćdziesięciolecia wydarzeń wołyńskich). Już w 2003 r. jeden z najważniejszych publicystów kręgu Krytyki Mykoła Riabczuk pokazał, w jaki sposób reżim Kuczmy modeluje pamięć historyczną, powstrzymując zarazem rozwój swobodnej debaty historycznej33. W roku 2006 czy 2007 skutki tamtej polityki stały się już całkiem dobrze widoczne. Paradoksalnie, bo wbrew temu, co Kuczma symbolizował swą drogą życiową i na jakich siłach politycznych się opierał, w okresie jego rządów w debacie publicznej najsłabiej rozwijał się postkomunistyczny dyskurs o przeszłości (z wyjątkiem wypowiedzi oficjalnych polityków), podczas gdy „narodowy” rósł stopniowo w siłę, a komunistyczny (sowiecki) utrzymywał swój wpływ w pokoleniowym i regionalnym getcie ludzi odrzucających zmiany po 1991 r. Zwolennicy takiej oceny historii XX w., w której wprawdzie uznaje się zbrodnie komunistyczne (jednak nadal nie konkretyzuje odpowiedzialności za nie), a jednocześnie pozostawia wiele miejsca na docenienie osiągnięć i dobrodziejstw systemu sowieckiego, liczni przede wszystkim we wschodniej i południowej części kraju, zaczęli aktywniej wyrażać publicznie swe przekonania dopiero wtedy, gdy Partia Regionów znalazła się w opozycji do władz w Kijowie, po raz pierwszy od 1991 r. zostali bowiem zaskoczeni perspektywą zajęcia uprzywilejowanej pozycji w debacie przez dyskurs traktowany przez nich jako reprezentatywny tylko dla zachodniej Ukrainy. Zmiany te pokazują, jak bardzo ograniczony nadal jest wpływ narracji „narodowej” oraz jak wiele czasu musi jeszcze upłynąć zanim po obu stronach sporu osłabnie determinacja, by dramatyczne wydarzenia sprzed 60 – 70 lat przestać postrzegać w kategoriach heroes i villains.
Wniosek autora, iż tylko „negocjowana” narracja o przeszłości może służyć budowie nowoczesnej wspólnoty narodowej jest bezdyskusyjny. Istota problemu polega na tym, że wielu z „tych starych ludzi z ich gorzką pamięcią” (jak nazywa ich on sam, przywołując słowa z Kyiv Post, s. 313) nie chce niczego negocjować. Jest wysoce prawdopodobne, że ktokolwiek czeka na zmianę ich nastawienia, rozczaruje się. Marples ma rację także w tym, że sugeruje historykom nie czekać na ich odejście, lecz konstruować narrację, która uwzględniałaby wielu punktów widzenia. Jednak wyróżnianie sugestią przeprowadzenia rachunku sumienia tylko jednej strony rani uczucia nie tylko samych uczestników wydarzeń, ale także narusza poczucie miary tych profesjonalistów, którzy taką narrację gotowi są tworzyć. Książka Marplesa przybliża anglojęzycznym czytelnikom tematy i stanowiska stron w debacie o przeszłości toczącej się na współczesnej Ukrainie. Dobrze relacjonuje wiele z tych przekonań, które trafiają do opinii publicznej oraz poddaje je krytycznej ocenie w świetle ustaleń publikowanych w pracach akademickich historyków. Nie wprowadza natomiast w szerszy – psychologiczny, etyczny i polityczny – kontekst sporów o przeszłość. Zwraca uwagę na to, co jawi się jako groźne z perspektywy amerykańskiego liberała, nie daje jednak możliwości zrozumienia, w jak powikłany sposób dziedzictwo XX w. ciąży nad projektami budowy państw narodowych w krajach b. ZSRS.
1 D. R. Marples, Heroes and Villains. Creating National History in Contemporary Ukraine, CEU Press, Budapest, New York 2007.
2 www.afi.com/tvevents/100years/handv.aspx (maj 2008)
3 Rozdział zawiera zwięzły przegląd ważniejszych publikacji takich badaczy jak m. in.: John A. Armstrong, Taras Kuzio, Mark von Hagen, Andrew Wilson, Johan Dietsch, Timothy Snyder, Frank Golczewski, John-Paul Himka, Wilfried Jilge, Nancy Popson i Catherine Wanner. To właśnie przywołując pogląd Wilsona (The Ukrainians: Unexpected Nation, Cambridge 2000), iż ukraińska państwowość jest nowym fenomenem, historycznie nie zdeterminowanym, uzasadnia Marples swe własne podejście badawcze oparte na zakwestionowaniu występowania bezpośredniego związku między państwotwórczymi wysiłkami Ukraińców z lat 40. XX w. a ukraińskim państwem powstałym w 1991 r. (s. 21).
4 H. Kasjanow, Ideolołohija OUN: istoryko-retrospektywnyj analiz, „Ukrajinśkyj Istorycznyj Żurnał”, 2004 nr 1, s. 29-42, 2004 nr 2, s. 68-82.
5 Probłema OUN-UPA: Zwit roboczoj hrupy istorykiw pry Uriadowij komisiji z wywczennia dijalnosti OUN i UPA. Osnowni tezy z probłemy OUN-UPA (istorycznyj wysnowok), Kyjiw 2004.
6 O. Subtelny, Ukrajina. Istorija, Kijów 1991.
7 J. Mace, Denying the undeniable, “Deń”, “The Day Weekly Digest”, 28 May 2002, tenże Dealing with 1933, “Deń”, “The Day Weekly Digest”, 12 Nov. 2002, tenże, Truth and Fact, “Deń”, “The Day Weekly Digest”, 26 Nov. 2002.
8 S. Kulczycki, Why did Stalin exterminate the Ukrainians?, „Deń”, „The Day Weekly Digest”, 2005 nr 33, 34, 35, 37, 39. Marples nie mógł znać ostatniej książki Kulczyckiego na ten temat, gdzie autor znacznie rozwinął uzasadnienie tej tezy – tenże, Hołodomor 1932 – 1933 rr. jak henocyd: trudnoszczi uswidomłennia, Kyjiw 2008.
9 M. in. M. B. Tauger, The 1932 Harvest and the Soviet Famine of 1932-1933, “Slavic Review”, vol. 50, no. 1 (Spring 1991), s. 70-89.
10 W tej sprawie podziela on stanowisko H. Kasjanowa (tenże, op. cit.).
11 T. Snyder, The Causes of Ukrainian – Polish Ethnic Cleansing, “Past and Present”, vol. 179, no. 1 (2003), s. 208.
12 S. Kulczycki, Trahedija pysana samoju istorijeju, „Za wilnu Ukrajiny”, 14 X 1997, tenże, Kolaboracionizm OUN-UPA: derżawnoj zrady ne buło, „Ukrajina mołoda”, 8 XII 1999.
13 M. Kowal, Ukrajina w druhij switowij i wełykij witczyznianij wijnach (1939-1945 rr.), Kijów 1999.
14 Tamże, s. 155, S. Kulczycki, Ukrajinśki nacionalisty w czerwono-korycznewij Jewropi (do 70-riczczia stworennia OUN), „Istorija Ukrajiny”, 1999 nr 5, s. 6-7, I. Iljuszyn, Nacionalno-wyzwolni prahnennia ukrajinśkych ta polśkych samostijnyćkych sył za czasiw druhoji switowoji wijny, „Ukrajinśkyj Istorycznyj Żurnał”, 2003 nr 1, s. 94-95.
15 M. Kowal, op. cit., s. 304-310, S. Kulczycki, Ukrajinśki nacionalisty, s. 6-7.
16 T. Snyder, The Reconstruction of Nations: Poland, Ukraine, Lithuania, Belarus, 1569-1999, New Haven, Conn., 2003, s. 169.
17 I. Iljuszyn, Do pytannia pro wołynśku trahediju w 1943-1944 rr. „Ukrajinskyj istorycznyj żurnał”, 2003 nr 3, M. Kowal, op. cit., S. Kulczycki, Ukrajinśki nacionalisty, W. Serhijczuk, Trahedija Wołyni. Pryczyny i perebih polśko-ukrajinśkoho konfliktu w roky druhoji switowoji wijny, Kyjiw 2003.
18 W. Siemaszko, E. Siemaszko, Ludobójstwo dokonane przez nacjonalistów ukraińskich na ludności polskiej Wołynia 1939-1945, t. 1-2, Warszawa 2000.
19 W taki sposób autor odnosi się jedynie do pierwszej książki tego historyka (G. Motyka, R. Wnuk, <Pany> i <rezuny>. Współpraca AK-WiN i UPA 1945-1947, Warszawa 1997), nie dostrzega natomiast następnych, dla tej problematyki znacznie ważniejszych (tenże, Tak było w Bieszczadach. Walki polsko-ukraińskie 1943-1948, Warszawa 1999, tenże, Ukraińska partyzantka 1942-1960. Działalność OUN i UPA, Warszawa 2006).
20 B. Berdychowska, Ukraińcy wobec Wołynia, „Zeszyty Historyczne”, t. 146 (Biblioteka „Kultury” t. 525), s. 72-89.
21 A. Portnow, Poczuty Inszoho, „Krytyka”, 2003, nr 7-8.
22 M. Popowycz, Wołyń. Nasze i ne nasze hore, „Krytyka” 2003, nr 5, Hrycak J., Nasze i duże nasze hore, Krytyka” 2003, nr 7-8, tenże, Tezy do dyskusiji pro UPA, „Krytyka”, 2004 nr 7-8.
23 W. Masłowski, „Szczo na ołtari swobody?”, „Kommunist Ukrajiny”, 1991 nr 7.
24 W. Poliszczuk, Bitter Truth: the Criminality of the Organization of Ukrainian Nationalists (OUN) and the Ukrainian Insurgent Army (UPA): the Testimony of the Ukrainian, Toronto 1999.
25 Swe polemiczne odniesienia do publikacji prasowych na temat OUN i UPA Marples niejednokrotnie popiera argumentami historyków akademickich, najczęściej z Instytutu Historii Ukrainy NANU. Ostatecznie okazuje się jednak, że sporządzony przez nich Raport Grupy Roboczej Rządowej Komisji ds. Zbadania Działalności OUN i UPA (opis bibl. zob. przypis 5) także podlega jego krytycznej ocenie. Pochwala ich za generalne uniknięcie idealizacji działań obu organizacji, a konkretnie m. in. za wyraźne określenie powstania SS Hałyczyna jako aktu kolaboracji oraz dość obszerne – aczkolwiek nie w pełni wyczerpujące – naświetlenie roli UPA w zbrodni wołyńskiej. Zarazem wytyka im jednak: nieuwzględnienie roli członków batalionu „Nachtigal” w przygotowaniu aresztowań Polaków po wkroczeniu wojsk niemieckich do Lwowa na początku lipca 1941 r., unikanie jednoznacznej kwalifikacji autorów Aktu 30 VI 1941 r. jako kolaboracjonistów, przemilczenie antysemickich zachowań ludności Galicji Wschodniej w lecie 1941 r. (s. 288-299).
26 K. Bondarenko, Istorija, kotoroju nie znajem, ili nie chotim znat`?, „Zerkało niedieli”, 25 III – 5 IV 2002.
27 J. Szapował, Ukrajina XX stolittia: osoby ta podiji w konteksti ważkoji istoriji, Kyjiw 2001, tenże, Ukrajinśka druha switowa, „Dzerkało tyżnia”, nr 15 (23 IV – 6 V) 2005.
28 O. Łysenko, Druha switowa wijna jak predmet naukowych doslidżeń ta fenomen istorycznoji pamiati, „Ukrajinśkyj istorycznyj żurnał”, 2004 nr 5, s. 3-10.
29 Co więcej, sam autor zauważa, iż we wschodniej części kraju (w jego ujęciu symbolizowanej przez Donieck) funkcjonuje interpretacja przeszłości opozycyjna w stosunku do ugruntowanej na Zachodzie. Te jej elementy składowe, które potrafi przytoczyć, mają jednak wyłącznie charakter negatywny. Są to: odrzucenie interpretacji Wielkiego Głodu jako ludobójstwa oraz oskarżanie OUN i UPA o zdradę i kolaborację (s. 241).
30 Aczkolwiek przypadek Francji, która dopiero w związku z procesem Maurice Papona w 1998 r. „odkryła” udział swych obywateli w realizacji hitlerowskiej polityki eksterminacji Żydów w czasach państwa Vichy pokazuje, że również pozytywny autowizerunek narodów tej części świata może mieć wybiórczy fundament, z pamięci zbiorowej wyparto bowiem wydarzenia sygnalizujące ponoszenie współodpowiedzialności za zbrodnię.
31 J. P. Himka, Nacionalizm bez Boha, „Krytyka”, 1998 nr 6, S. Hraczowa, Wony żyły sered nas?, „Krytyka” 2005 nr 4, J. Hrycak, Szczo nam robyty z naszoju ksenofobijeju?, „Krytyka” 2005 nr 4, S. Biłeńki, Mynułe jak utecza wid suczasnoho, „Krytyka” 2005 nr 5.
32 Niejednokrotnie oparta na nierzetelnej wiedzy o przeszłości (lub rażących uproszczeniach), pełna gaf i naiwności, polityka historyczna Juszczenki to temat na osobną publikację.
33 M. Riabczuk, Znakuwannia politycznoho prostoru: symboły <momentokratiji>, [w:] tenże, Dwi Ukrajiny: realni meżi, wirtualni wijny, Kyjiw 2003, s. 96-148.



Статті


